Czego spróbować w Belgii?

Jeśli myślisz, że belgijska kuchnia jest niezdrowa i nieciekawa, to musisz tu przyjechać i przekonać się, że jest zupełnie na odwrót! Od wieków tutejsze portowe miasta były oknami na świat i z tego świata przywożono rozmaite, często bardzo egzotyczne produkty, które razem z miejscowymi specjałami zaowocowały nietuzinkowymi daniami

Jej wysokość frytka

Królowa belgijskiego stołu może być tylko jedna - frytka! Zapewne już w XVI wieku przez port w Antwerpii sprowadzono do Europy ziemniaki. Jadano je na różne sposoby, a tutejszym wynalazkiem było pocięcie je na paseczki i usmażenie w mocno rozgrzanym tłuszczu. Pomysł się przyjął i upowszechnił w każdym zakątku świata, a frytki stały się dodatkiem do mięs czy ryb. Dlatego pewnie Cię zastanawia, co zjeść w Belgii do tradycyjnych frytek. Odpowiedź brzmi: nic! One są klasykiem samym w sobie i poza majonezem (to najpopularniejszy sos, ale dostępne są także inne: keczup, czosnkowy itd.) nie potrzebują żadnego towarzystwa. Będąc w Brukseli, Gandawie, Brugii czy jakimkolwiek innym miejscu, po prostu skorzystaj z food-trucka, zamów porcję na wynos i tak jak miejscowi, usiądź na ławce lub w parku, a następnie delektuj się prostym, ale pysznym smakiem. Jeśli rozsmakujesz się w jedzeniu ulicznym, sięgnij też po gofra. To kolejny belgijski specjał serwowany z cukrem pudrem, śmietaną, owocami lub polewą czekoladową.

Czekolada i piwo

Bo jeśli chodzi o czekoladę, to ta belgijska nie ma sobie równych, choć do rywalizacji stają też np. Szwajcarzy. Ten słodki spór najlepiej jeśli rozstrzygniesz samodzielnie, próbując jednej i drugiej. To zresztą Szwajcar Jean Neuhaus osiadł w Brukseli i zupełnie przypadkiem wymyślił pralinę. Dziś belgijskie sklepy z wyrobami z ziarna kakaowca przypominają małe galerie sztuki. Kuszą swoimi arcydziełami już od progu i zapewne nie będziesz w stanie się im oprzeć. Możesz kupić kilka cukierków jako deser do kawy, możesz też kupić całą tabliczkę, a w zimowy wieczór przygotować z niej słodki, rozgrzewający napój. Gdy jednak marzysz o ochłodzie, a nie rozgrzaniu, sięgnij po belgijskie piwo, z którego słynie ten kraj. Tradycje piwowarskie sięgają tu średniowiecza, a dziś warzy się kilkaset odmian w ponad trzech tysiącach browarów.

Brukselka, cykoria, szparagi

Mimo, że Belgowie przywozili warzywa z całego świata, wpadli też na pomysł stworzenia czegoś swojego! W tym celu skrzyżowali kapustę z jarmużem i otrzymali małą kapustkę, którą nazwali… brukselką. Podają ją duszoną albo gotowaną jako dodatek do mięs lub ryb. Także Belgowie, tym razem nieco przypadkiem, wyhodowali cykorię. Stała się ona cenionym zamiennikiem ziaren kawowca, a także często stosowanym dodatkiem do mixu sałat. Podaje się ją też duszoną na maśle z ziołami lub sosem balsamicznym. Degustując takie wegetariańskie propozycje, nie pomiń też białych szparagów polanych sosem jajecznym. Wprost rozpływają się w ustach.

Owoce Morza Północnego

Poza „ogólnokrajowymi” frytkami to, co zjeść w Belgii w dużej mierze zależy od regionu, a na to, co wyląduje na Twoim talerzu zdecyduje, czy będziesz w Walonii czy we Flandrii – w tej pierwszej spodziewaj się wpływów francuskich, a w drugiej holenderskich. W obu regionach tak samo jada się ryby, a także owoce morza. Świeżo złowione są daniem prostym, a bardzo wykwintnym. Szczególnym uznaniem cieszą się szare krewetki oraz ostrygi. Dobrym wyborem będzie także węgorz w zielonym sosie przygotowanym z naci pietruszki, szpinaku oraz szczawiu. Pysznie i bardzo zdrowo!

Piwny gulasz

Ponieważ piwo jest najsłynniejszym trunkiem, to belgijska kuchnia w dużej mierze bazuje na tym produkcie. Dusi się w nim np. kawałki wołowego mięsa. Miękki gulasz w sosie piwnym zagęszcza się następnie chlebem bez skórki, który uprzednio smaruje się musztardą. Jeśli lubisz mięso, spróbuj też królika w towarzystwie suszonych śliwek.

Zasmakuj w niezwykłej kuchni - zarezerwuj loty do Belgii!