Tokio i okolice w 10 dni – atrakcje, transport i praktyczne porady

Data publikacji: 5 sierpnia 2026 | Czas czytania: 15 minut

Europa jest świetnym kierunkiem do zwiedzania, nie zrozumcie mnie źle. Piękna, choć może trochę przewidywalna, znana. Włochy, Hiszpania, Grecja — wakacje tam to gwarancja dobrej pogody, plaże z lazurową wodą, pyszne jedzenie… Ale moim marzeniem na ten rok było, aby zobaczyć coś więcej, polecieć gdzieś dalej, odnaleźć się w czymś zupełnie nowym. I udało mi się je spełnić.

Streszczenie dla zabieganych

  • Do miasta z lotniska w Naricie można dotrzeć pociągiem, autobusem lub taksówką. 
  • Po Japonii najwygodniej poruszać się metrem oraz pociągami, płacąc wirtualną kartą miejską Suica, wgraną do telefonu lub tradycyjną Welcome Suica. 
  • Metro w Tokio kursuje punktualnie i szybko, lecz trzeba pamiętać o przerwie od północy do 5:00 rano.
  • Japońska kuchnia to ramen, onigiri czy pyszne makarony soba i udon. Kultowe są także kanapki z jajkiem z całodobowych sklepów konbini oraz restauracje kaitenzushi z sushi podawanym na taśmie.
  • Idealnym miejscem na różnorodne zakupy jest sieć sklepów Don Quijote, gdzie przy zakupach powyżej 5 000 jenów można skorzystać z opcji tax-free. 
  • Warto zaopatrzyć się w japońskie kosmetyki, maski na oczy i udać się na zakupy do Uniqlo. 
  • W stolicy warto zobaczyć najstarszą świątynię buddyjską Sensō-ji, nowoczesną dzielnicę elektroniki Akihabara, skrzyżowanie Shibuya Crossing z pomnikiem psa Hachikō oraz modną Takeshita Dori w dzielnicy Harajuku.
  • Z Tokio warto wybrać się na jednodniowe wypady: do Parku Narodowego Nikkō z sanktuarium Nikkō Tōshōgū, nadmorskiej Kamakury z Wielkim Buddą i bambusowym lasem Hokokuji oraz do portowej Jokohamy z największym Chinatown w Azji.
  • Przed wylotem warto pamiętać o wyrobieniu międzynarodowego prawa jazdy (jeśli planuje się wynajem auta), zakupie pakietu internetu w aplikacji Airalo lub wypożyczeniu Pocket WiFi. 
  • Przyda Wam się także składana parasolka (w czasie pory deszczowej) oraz gotówka (jeny), ponieważ mniejsze świątynie i restauracje nie zawsze akceptują karty płatnicze.

12 godzin w chmurach. W drodze do Tokio

Wylot na rodzinne wakacje zaplanowaliśmy na 1 lipca. A tak się złożyło, że podróż do Japonii miała być moim pierwszym przystankiem na mapie Azji, o której słyszałam tyle dobrego. Nagle okazało się, że wszystko układa się idealnie: urlop w pracy, koniec sesji na studiach i bezpośrednie loty do Tokio (na lotnisko w Naricie), które aktualnie odbywają się kilka razy w ciągu tygodnia. 

No, może poza jednym szczegółem… Pora deszczowa w Japonii (tsuyu), trwa zazwyczaj od początku czerwca do połowy lipca. Muszę przyznać, że nie zastanawiałam się nad tym, bo czym jest lekki deszczyk w takim wielkim mieście jak Tokio? Niemniej jednak warto o tym pamiętać — i wziąć ze sobą małą parasolkę (a jeśli nie będzie padać, można ją wykorzystać jako ochronę przed słońcem, tak jak to robią Japonki). 

Jedzenie w LOT Business Class
Jedzenie w LOT Business Class | Pola Chmielewska
Jedzenie w LOT Business Class
Jedzenie w LOT Business Class | Pola Chmielewska

Lotu, który trwał 12 godzin i 35 minut, obawiałam się najbardziej. Pierwsza taka długa podróż, i to w biznes klasie, a na mojej liście do wzięcia tyle rzeczy… Wchodząc na pokład Boeinga 787-9 Dreamlinera o godzinie 10:15, przypomniało mi się, że nie odebrałam z paczkomatu skarpet kompresyjnych. Może i mam 23 lata, no ale nikt nie chce wysiadać w Tokio z opuchniętymi nogami.

Szybko okazało się, że nie potrzebowałam brać ze sobą w zasadzie niczego. Z moimi nowymi granatowymi skarpetkami w samoloty, w opasce na oczy, z nakremowaną twarzą i zatyczkami w uszach (nowości w produkcie pokładowym LOT) mogłabym lecieć kolejne 8700 km. 

LOT Business Class na trasie z Warszawy do Tokio
LOT Business Class na trasie z Warszawy do Tokio | Pola Chmielewska
Nowa kosmetyczka w LOT Business Class
Nowa kosmetyczka w LOT Business Class | Pola Chmielewska

Nawet nie zdążyłam zrobić wszystkiego, co zaplanowałam (trzy książki, dwa filmy, krzyżówka — w mojej głowie ten lot trwał chyba o wiele dłużej…), bo w przerwie między posiłkami podawanymi na ceramice Bolesławiec i planowaniem kolejnego lotu do Azji (może Kazachstan? Czerwcowy magazyn Kaleidoscope trochę mnie zainspirował), popijałam miętową herbatę i spałam jak dziecko. Przedsmakiem Japonii był filet z dorsza w sosie miso z marynowaną rzodkiewką w dashi, a na deser sernik matcha. Kiedy koła samolotu dotknęły ziemi, a pilot oznajmił, że pogoda w Tokio jest świetna, z uśmiechem wyjrzałam przez okno. 

A za oknem… lało. To nie był zwykły deszcz. Strugi wody ściekały po szybie, a niebo, mimo pięknego, pomarańczowego wschodu słońca, który widziałam z powietrza, było szare. To był pierwszy z wielu razy, kiedy mój składany parasol się przydał.

Przeczytaj również: Plan zwiedzania Tokio — najważniejsze punkty i atrakcje.

Menu na pokładzie w LOT Business Class
Menu na pokładzie w LOT Business Class | Pola Chmielewska
Sernik matcha na pokładzie w LOT Business Class
Sernik matcha na pokładzie w LOT Business Class | Pola Chmielewska
Napoje w LOT Business Class
Napoje w LOT Business Class | Pola Chmielewska

Droga z lotniska i komunikacja miejska, czyli logistyka podróży

Po odbiorze walizki powędrowaliśmy na przystanek przy Terminalu 1, który znajduje się zaraz przy wyjściu z lotniska — stamtąd odjeżdża autobus, który był naszym docelowym środkiem transportu do miasta.

Lotnisko Narita znajduje się ponad 30 km od Tokio, ale opcji dojazdu do miasta jest sporo:

  • pociąg Keisei Skyliner, który jedzie około 40 minut, 
  • Narita Express (N’EX), oferujący bezpośredni transport do centrum, 
  • no i nasz „mały”, lokalny autobusik, który kosztował trochę mniej niż ¥1500 w jedną stronę (około 35 zł). O 7:00 rano było tam dosłownie parę osób. 

Za elektroniczną kartę miejską Suica, z którą można poruszać się po Japonii, zapłacicie w kasach biletowych. Wgrywa się ją przez aplikację, dodaje do elektronicznego portfela i doładowuje, kiedy potrzeba.

Dla tych, którzy wolą tradycyjne rozwiązania, jako turyści mogą dostać kartę Welcome Suica, czyli bezkaucyjną kartę miejską, którą doładowuje się gotówką na start. W ogóle gotówka w Japonii się przydaje — choć duże miasta akceptują karty, małe restauracje, świątynie czy targi wolą jeny. W razie czego bankomaty znajdują się w sklepach 7-Eleven oraz w urzędach pocztowych. Co ciekawe, taką kartą miejską można też płacić za napoje w automatach czy zakupy w całodobowym konbini (od angielskiego convenience store) - 7-Eleven (tych jest najwięcej), FamilyMart czy Lawson. To świetne rozwiązanie, kiedy w dniu wyjazdu na takiej karcie zostaną środki — bo wypłacić ich z powrotem na swoje konto bankowe nie można. 

Uber działa w Japonii, szczególnie w dużych miastach, takich jak Tokio czy Kioto, a przejazdy realizują wyłącznie licencjonowane żółte taksówki. Koszt przejazdu jest liczony normalnie z taksometru lub według z góry ustalonej stawki w aplikacji. Jest to na pewno droższa alternatywa dla komunikacji miejskiej, ale przydatna, jeśli metro jest zamknięte (metro w Japonii działa z przerwą nocną między północą a piątą rano).

Podróżując po Tokio na własną rękę, szybko zaczniesz zauważać detale, o których nie zawsze wspominają przewodniki. Jak sprawnie ogarnąć najbardziej skomplikowany dworzec kraju? Dlaczego na tutejszych plażach nikt się nie opala i wszyscy noszą ubrania z filtrem UV? Gdzie zjeść obiad w restauracji za 20 złotych? Poznaj odpowiedzi na te pytania!

Przeczytaj relację Oli z wyjazdu do Tokio.

Korzystanie z taksówek w Japonii jest tak samo intuicyjne, jak w Europie, ale jeśli chodzi o Tokio, to komunikacja miejska tam jest bardzo dobrze zorganizowana — zawsze o czasie, szybka, czysta, a średnio jeden przejazd metrem kosztuje ¥270 - 6,30 zł. 

Internet kupiłam w aplikacji Airalo i w ustawieniach włączyłam swoją nową kartę eSIM już na lotnisku. Na 10 dni miałam wykupione 5 GB, co może wydawać się mało, ale darmowe Wi-Fi dostępne jest w wielu miejscach — hotelach, Airbnb, na lotnisku czy nawet w metrze. Inną opcją jest też Pocket WiFi, czyli przenośny router dostępny wypożyczenia online i odebrania w swoim hotelu czy na lotnisku, a pod koniec wyjazdu zwraca się go pocztą — nie każdy chce i potrafi instalować na swoim telefonie kartę eSIM, a dodatkowo taki przenośny router jest idealny dla grup, które podróżują razem, bo obsługuje do 10 urządzeń jednocześnie. 

Parasol, świątynie i zapach ramenu: pierwszy dzień w Tokio

Po 1,5 godzinie dojechaliśmy do Tokyo Station, skąd wsiedliśmy w metro, a dokładniej w Ginza Line (pomarańczowa linia numer 3) i ruszyliśmy na Asakusa Station, gdzie znajdował się nasz pierwszy nocleg — hotel kapsułowy, położony w spokojnej i klimatycznej dzielnicy Asakusa (która swoją drogą okazała się strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o bazę wypadową). Nie będę nikogo pouczać, że będąc w Japonii trzeba chociaż na jedną noc zameldować się w tego typu hotelu — nawet jeśli tak uważam. 

Przeczytaj również: Fascynująca Japonia — najlepsze atrakcje.

Hotel kapsułowy w Tokio, Japonia
Hotel kapsułowy w Tokio, Japonia | Pola Chmielewska
Hotel kapsułowy w Tokio, Japonia

Hotel miał wszystko, co potrzebne, miejsca do spania było wystarczająco (nie mówię tego jako raczej drobniejsza kobieta, ale jako osoba, która lubi się rozłożyć i śpi w najróżniejszych pozycjach), a pod łóżkiem było miejsce do przechowania walizki. Łazienki były wyposażone we wszystkie potrzebne kosmetyki, a część wspólna, gdzie można było zjeść i wypić coś ciepłego (w kapsułach jeść nie można) była zaopatrzona w lodówkę oraz ekspres do kawy i herbaty. Buty wymienia się na kapcie hotelowe i zostawia przed wejściem, więc nogi po całym dniu chodzenia mają szansę trochę odpocząć. 

Tak więc zostawiłam bagaże, chwyciłam za parasol i rozpoczęłam zwiedzanie Tokio. Wiem, że chodząc po tym mieście, wszyscy patrzą w górę, na ogromne budynki — ale czasem warto spojrzeć pod nogi. W Japonii włazy do kanałów to małe dzieła sztuki. Zwykłe metalowe pokrywy zamieniono tam w kolorowe obrazy, lokalne zabytki i kwiaty, ważne dla danego regionu wydarzenia czy postacie z anime lub Pokémony. 

Japońskie włazy do kanałów
Japońskie włazy do kanałów | Pola Chmielewska
Kolorowe ulice Tokio

Pierwszy punkt? Najstarsza świątynia buddyjska w Tokio, czyli Sensō-ji, która znajduje się tuż obok, w tej samej dzielnicy, niedaleko rzeki Sumida. Do jej głównego pawilonu, czyli Kannon-dō, prowadzi uliczka i dwie bramy. Wewnątrz pierwszej, czyli Kaminari-mon wisi jeden z symboli świątyni — wielki lampion. Piękna, czerwona, pięciopiętrowa pagoda ze złotymi zdobieniami, wokół niej miejsca na odpoczynek, staw z karpiami koi czy miejsce, gdzie można wyciągnąć los (omikuji) i odnaleźć w nim swoje przeznaczenie — w moim przypadku wygląda na to, że niedługo biorę ślub. 

Wejście do świątyni jest całkowicie bezpłatne: główny pawilon można zwiedzać od 6:00 do 17:00, a dziedziniec i okolice są oświetlone do około 23:00 - tak przynajmniej jest w okresie letnim. 

Świątynia Senso-ji w Tokio
Świątynia Senso-ji w Tokio | Pola Chmielewska
Studzienka na ulicy w Tokio z napisem Taito City
Studzienka na ulicy w Tokio z napisem Taito City

Świątynię można obejść z każdej strony, ale jest też możliwość podziwiania jej z lotu ptaka — w okolicy znajduje się projekt pracowni Kengo Kuma & Associates, czyli ośmiopiętrowe centrum kulturalno-turystyczne, na którego szczycie znajduje się taras widokowy. Oprócz niego jest tam też punkt informacji turystycznej, sala konferencyjna oraz przestrzeń z wystawami czasowymi. Obiekt jest czynny między 9:00-20:00. 

Ten długi dzień kończę ramenem — takim rosołem, ale z dodatkami i lepszym - (mówię to jako fanka rosołu). Tak naprawdę ramen nie jest japoński — dotarł tu z Chin z początkiem XX wieku, ale aktualnie, po wielu modyfikacjach, każda prefektura (czyli ichniejsze województwo) ma swój charakterystyczny ramen. Są różne rodzaje bulionu, między innymi sojowy, solny i klasyczne dodatki, takie jak jajko w sosie sojowym, nori czy naruto (różowo-białe rybne ciasteczko). Ceny miskę to około ¥600 -¥1200 (16-30 zł). 

Uwaga wegetarianie!

Mimo że ze względu na rosnącą liczbę turystów oraz globalne trendy, w Tokio i innych dużych japońskich miastach powstało wiele miejsc, które serwują ramen w wersji wegetariańskiej, to w tradycyjnych, mniejszych lokalach kucharz może uznać, że ramen jest wegetariański, ponieważ nie ma w nim widocznych kawałków mięsa (chashu), mimo że sam bulion ugotowano na wieprzowinie. Najlepiej powiedzieć po japońsku: „niku nuki de” – „poproszę bez mięsa”.

P.S. Jeśli podczas podróży do Japonii słyszysz: „A Ty znowu coś jesz?”, to znaczy, że robisz to dobrze! 

Ramen w restauracji w Tokio
Ramen w restauracji w Tokio | Pola Chmielewska
Japońskie makarony soba i udon
Japońskie makarony soba i udon | Pola Chmielewska

Japońska kuchnia od A do Z

Na śniadanie: japońskie suflety (tak zwane fluffy pancakes), czyli puszyste placuszki przypominające chmurkę podawane ze świeżymi owocami. A może onigiri z marynowaną śliwką i zupa miso? Oczywiście, jeśli komuś szkoda czasu na poranne siedzenie w restauracji, to zawsze zostają konbini, gdzie na półkach czekają tamago sando, czyli kanapki z pastą jajeczną (wiem, jak to brzmi — proszę nie oceniać, dopóki nie spróbujecie), które w niczym nie przypominają naszych europejskich kanapek trójkącików ze stacji benzynowej. Składają się z puszystego japońskiego chleba mlecznego shokupan i kremowej pasty jajecznej z dodatkiem majonezu. 

Potem przerwa na jakąś przekąskę — może takoyaki? To japońskie smażone kulki, a ich nazwa wywodzi się bezpośrednio ze składników: tako oznacza ośmiornicę, a yaki oznacza smażenie lub pieczenie. Na obiad soba lub udon, zależy, co lubicie: soba jest z mąki gryczanej, udon z pszennej. Ten pierwszy zazwyczaj je się na zimno, maczając w sosie tsuyu, udon zazwyczaj podawany jest w gorącym bulionie. Obie pozycje pyszne i dość budżetowe: między ¥400-¥1000 za porcję (10-23 zł).

Kanapki tamago sando z pastą jajeczną
Kanapki tamago sando z pastą jajeczną | Pola Chmielewska
Fluffy pancakes
Fluffy pancakes | Pola Chmielewska

Po obiedzie czas na deser: mochi, czyli ciasto z kleistego ryżu ze słodkim nadzieniem, dorayaki — puszyste naleśniki przełożone pastą z fasoli lub taiyaki, słodkie ciasteczko w kształcie ryby, w środku z… tak, dokładnie, z pastą z fasoli, ale alternatywnie jest też wersja z kremem waniliowym. Dla tych, którzy słodyczy nie lubią, zawsze zostaje sproszkowana gorzka zielona herbata — matcha, na upalne dni najlepiej w formie lodów. 

Powoli trzeba zastanawiać się też nad kolacją… Może sushi? Jednymi z najpopularniejszych barów kaitenzushi (czyli sushi na taśmie) są lokale Kura Sushi, Sushiro czy Uobei, gdzie wybrane wcześniej na tablecie porcje z nigiri przyjeżdżają do Was same. Szybko, tanio i smacznie. Jedna porcja to koszt około ¥100- ¥150 (2,50 - 3,80 zł). Oprócz góry talerzyków po sushi i zerowych wyrzutach sumienia z powodu ilości zjedzonego jedzenia, na stole ląduje też zielona herbata w proszku, imbir, sos sojowy, wasabi i kranik z gorącą wodą do zaparzenia herbaty. Na koniec dnia warto się jej napić — to zeruje wszystkie kalorie.

Przeczytaj również: Tokio mniej znane – mało popularne miejsca, które warto odwiedzić.

Ceremonia parzenia matchy w Japonii, Kamakura
Ceremonia parzenia matchy w Japonii, Kamakura | Pola Chmielewska

Najciekawsze zakątki Tokio

Na resztę pobytu przenosimy się do znanej japońskiej budżetowej sieci hoteli APA (skrót od Always Pleasant Amenities, czyli Zawsze Przyjemne Udogodnienia). Nasz znajduje się w tej samej dzielnicy (Asakusa) blisko stacji metra Tawaramachi i ma wszystko, czego potrzeba — wygodne łóżko, biurko, lodówkę i tradycyjną japońską łaźnię (onsen). Opcji noclegu w tej okolicy jest naprawdę dużo, więc każdy znajdzie coś dla siebie. W lipcu koszt za 8 nocy to około 1500 zł.

Kaitenzushi, Japonia
Kaitenzushi, Japonia | Pola Chmielewska
Talerzyki z sushi w Japonii

Asakusa to idealna baza wypadowa dla atrakcji, które mamy zaplanowane na najbliższe dni: 

  • Świątynia Meiji Jingu, położona w urokliwym parku przypominającym las w środku miasta, niedaleko stacji metra Harajuku, gdzie można zobaczyć między innymi beczki z sake czy wielkie bramy torii. To zupełnie inny typ świątyni niż Senso-ji. Ta jest wykonana z drewna cedrowego, bez zbędnych zdobień. Wstęp do niej jest bezpłatny.  
  • Dla kontrastu po wyciszającym spacerze warto przejść się na drugą stronę ulicy, na Takeshita Dori, czyli do centrum japońskiej kultury kawaii. Znajdziecie tam sklepy z tanią i kolorową odzieżą, wielkie waty cukrowe i tęczowe naleśniki z lodami, a także ogromne sklepy z gadżetami anime.  
  • Wracając warto zahaczyć o Tokyo Harakado Rooftop Garden. To bezpłatny taras i ogród na dachu kompleksu Tokyu Plaza Harajuku „Harakado”, z którego zobaczycie panoramę miasta o zachodzie słońca — przy dobrej pogodzie będzie widać charakterystyczne punkty Tokio (na przykład Tokyo Tower). 
Świątynia Meji Jingu, Japonia
Świątynia Meji Jingu, Japonia | Pola Chmielewska
Pomnik Hachiko w Tokio
Pomnik Hachiko w Tokio | Pola Chmielewska
  • Shibuya Crossing, czyli najbardziej ruchliwe przejście dla pieszych na świecie, leży tuż przy stacji metra Shibuya. Najbardziej efektownie wygląda po zmroku, gdy otaczające je ekrany LED i neony rozświetlają całą okolicę. Tuż obok znajduje się słynny pomnik psa Hachikō — ten, kto nigdy nie słyszał tej historii, musi prędko nadrobić! Hachikō to pies rasy Akita Inu, który stał się w Japonii symbolem wierności i lojalności. Hachikō należał do profesora Hidesaburō Ueno z Uniwersytetu Tokijskiego. Każdego dnia odprowadzał właściciela na stację Shibuya i wracał tam po południu, aby go powitać. W 1925 roku profesor niespodziewanie zmarł w pracy i już nigdy nie wrócił na stację. Mimo to Hachikō przez prawie 10 lat codziennie przychodził na stację o tej samej porze, czekając na swojego pana. 
  • Park Ueno — jeden z najstarszych i najbardziej znanych parków w Tokio (powstał w 1873 roku), a na jego terenie działa Ueno Zoo, znane z pand wielkich, otwarte od 9:30 do 17:00 z wyjątkiem poniedziałków. Wstęp kosztuje ¥600 za osobę. Oprócz tego znajdują się tu też najważniejsze muzea Japonii, w tym Tokijskie Muzeum Narodowe, Narodowe Muzeum Nauki oraz Narodowe Muzeum Sztuki Zachodniej. 
Dzielnica Akihabara w Tokio, Japonia
Dzielnica Akihabara w Tokio, Japonia | Pola Chmielewska
  • Świątynia Nezu-jinja słynie z malowniczych czerwonych bram torii, które przypominają te z Kioto, ale są znacznie mniej zatłoczone — no i mniejsze. Coś za coś. Wstęp jest darmowy. Świątynia słynie także z ogrodu azalii, w którym rośnie około 3 000 krzewów w ponad 100 odmianach. Tuż obok leży Yanaka Ginza — klimatyczna, tradycyjna ulica handlowa w dzielnicy Yanaka, będąca jednym z niewielu miejsc w Tokio, gdzie wciąż można poczuć atmosferę dawnego miasta z okresu Shōwa (Ery oświeconego pokoju — okresu w historii Japonii za czasów panowania cesarza Hirohito). To miejsce spodoba się kociarzom — bo dzielnica słynie właśnie z kociego motywu — figurki, dekoracje, pamiątki, no i prawdziwe koty spacerujące po okolicy.  
Deszczowe ulice Tokio
Deszczowe ulice Tokio | Pola Chmielewska
Deszczowe Tokio
  • Akihabara — to najsłynniejsza dzielnica elektroniki, anime, mangi i gier w Japonii. Znana jako Electric Town. Po II wojnie światowej Akihabara była targowiskiem części elektronicznych. Z czasem przekształciła się w największe centrum sprzedaży elektroniki w Japonii, a następnie w światową stolicę kultury otaku – pasjonatów anime, mangi i gier. I właśnie taką można zwiedzać ją dziś.  
  • Odaiba jest sztuczną wyspą położoną w Zatoce Tokijskiej. Można się na nią dostać tramwajem wodnym z Hinode Pier (Hinode) do Odaiba Seaside Park (Odaiba Marine Park). Rejs trwa około 20 minut i sam w sobie jest fajną zmianą perspektywy, żeby zobaczyć miasto z wody. Na miejscu jest piaszczysta plaża, japońska Statua Wolności, centrum handlowe DiverCity, przed którym stoi 20-metrowy robot Gundam i interaktywne muzeum nauki Miraikan.  
Parking w Kamakurze, Japonia
Parking w Kamakurze, Japonia | Pola Chmielewska

Nikkō — światło słońca

Żeby odpocząć trochę od zgiełku w stolicy, zaplanowaliśmy trzy wycieczki poza miasto. Pierwsza do Parku Narodowego Nikkō, w którym znajduje się sanktuarium Nikkō Tōshōgū (wpisane na listę UNESCO), powstałe na cześć Tokugawa Ieyasu, założyciela Szogunatu Tokugawa, który rządził Japonią przez ponad 250 lat, a także wodospady i gorące źródła. To tu zobaczycie słynną rzeźbę trzech małp: „nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego” i rzeźbę Nemurineko (śpiącego kota). 

Dojechaliśmy tu w 3 godziny wypożyczonym, oczywiście kanciastym, Suzuki. Auta japońskie wyglądają w ten sposób, by zajmować jak najmniej miejsca. Żeby Polak mógł poprowadzić auto w Japonii, potrzebuje oczywiście polskiego prawa jazdy, ale oprócz tego międzynarodowego prawa jazdy zgodnego z Konwencją Genewską z 1949 roku. Alternatywnie można dojechać tu pociągami Tobu ze stacji Asakusa lub Shinjuku — w około 2 godziny będziecie na miejscu. 

Nikko w Japonii
Nikko w Japonii | Pola Chmielewska
Czerwony most pośród drzew w Nikko, Japonia
Świątynia w mieście Nikko w Japonii
Świątynia w mieście Nikko w Japonii | Pola Chmielewska

Wstęp do sanktuarium kosztuje ¥1600 za osobę (około 40 zł). Auto zostawiliśmy na dolnym parkingu, który był czynny do 17:00 - również płatny. Samo miasteczko jest niewielkie, ale malownicze. Miejscowe przysłowie mówi: „Nigdy nie mów 'kekkō' (wspaniały), dopóki nie zobaczysz Nikko”. Śmiało wpisujcie je w swój plan zwiedzania Japonii.

Kamakura — Kioto Wschodu

Kolejnego dnia, aby zmienić trochę górską scenerię, wybraliśmy się nad Pacyfik, do miasta Kamakura i na położoną obok wyspę Enoshimę. Kamakura leży niecałe 60 km od Tokio, podróż pociągiem linii JR Yokosuka trwa około 55 minut. To nadmorskie miasteczko było kiedyś polityczną stolicą Japonii i siedzibą pierwszego szoguna Japonii — dziś to mekka surferów i dom Wielkiego Buddy. To od niego właśnie zaczynamy zwiedzanie. Żeby nie przeszkadzać mu w medytacji (w końcu robi to od ponad 760 lat), siadamy na jednym z kamiennych fundamentów i obserwujemy — posąg, okolice, pogodę… 

Kiedy robi się zbyt gorąco, uciekamy do świątyni Hokokuji, położonej w bambusowym lesie. Sam wstęp kosztuje ¥400, ale za dodatkowe ¥600 możecie napić się świeżej zielonej herbaty matcha w herbaciarni z widokiem na ponad 2000 rosnących tam pędów, co było na mojej liście już długo. Sama w sobie herbata jest bardzo gorzka, dlatego oprócz niej dostaje się małe cukrowe ciasteczka, które bierze się do buzi i popija.

Pomnik Wielkiego Buddy w Kamakurze, Japonia
Pomnik Wielkiego Buddy w Kamakurze, Japonia | Pola Chmielewska
Pomnik Wielkiego Buddy w Kamakurze, Japonia

Następny punkt na liście to najważniejsza świątynia w Kamakurze, czyli Tsurugaoka Hachimangu, do której idziemy alejką Kamachi-dori. Wstęp do niej jest darmowy, choć przy świątyni znajduje się niewielkie muzeum, które można zwiedzić za ¥200 (około 7 zł). Sama świątynia leży na końcu długiego traktu zakończonego wysokimi schodami. W okolicy jest też park ze stawem, choć stawu w lipcu widać nie było — został w całości zarośnięty wielkimi liliami wodnymi. 

Jeśli wystarczy Wam czasu, warto zajrzeć do Hase-dera, buddyjskiej świątyni położonej na zboczu wzgórza w towarzystwie ogrodów z oczkami wodnymi i kamiennymi latarniami. Wstęp do świątyni Hasedera jest płatny – bilet dla dorosłych kosztuje ¥400 (14 zł) a dla dzieci ¥200.

Na obiad udajemy się do Pacific Drive-in — restauracji inspirowanej hawajskimi drive-inami. Położona w okolicach plaży Shichirigahama, z pięknym widokiem na ocean, wyspę Enoshimę, na którą będziemy się wybierać za parę godzin, a przy dobrej pogodzie także na górę Fuji (niestety nie tym razem…). Wybraliśmy najpopularniejszą pozycję, czyli krewetki w czosnku, a na deser lody śmietankowe i widok przystojnych surferów łapiących fale na oceanie.

Na Enoshimę podjeżdżamy pociągiem, a później idziemy pieszo mostem. Niestety wszystko było już pozamykane, dodatkowo złapał nas ulewny deszcz, ale nie wiem, jak to jest, że nawet w tych okolicznościach wyspa wyglądała urokliwie — jak wyjęta z filmu Studio Ghibli Spirited Away: W krainie bogów. Ci, którzy nie oglądali — koniecznie nadróbcie, jest dostępny na Netflixie! 

Wyspa Enoshima, Japonia
Wyspa Enoshima, Japonia | Pola Chmielewska
Mężczyzna serfujący na plaży w Kamakurze w Japonii

Jokohama — okienko na świat

Nadal spragnieni widoku wody wybieramy się do Jokohamy, pierwszego portowego miasta Japonii, które otworzyło się na handel z Zachodem. Jeszcze 200 lat temu Jokohama była małą wioską rybacką. Dziś to wielka metropolia, w której działa największe Chinatown w całej Azji — znajduje się tu ponad 500 restauracji, sklepów i świątyń. Podróż z Tokio trwa około 30 minut, a najszybsze połączenia oferują linie JR Tokaido, JR Yokosuka oraz JR Keihin-Tohoku, odjeżdżające z dworców Tokyo i Shinagawa. 

Ceremonia parzenia matchy w Japonii, Kamakura
Ceremonia parzenia matchy w Japonii, Kamakura | Pola Chmielewska

Ruszamy na spacer na drewniany taras widokowy, który wyglądem przypomina falę, czyli Osanbashi Pier – nowoczesne molo, z którego można podziwiać panoramę miasta i Zatokę Tokijską. Potem chrupiące pierożki Wonton i Dim Sum w Chinatown, a następnie Cup Noodles Museum, czyli muzeum zupek instant. Nie są to żadne Vifony czy gorące kubki Knorr, a szybki ramen instant w kubku.

Większość atrakcji ma formę interaktywną. Można zobaczyć historię powstawania zupek czy kolekcję opakowań z różnych lat. Największą atrakcją jest My CUPNOODLES Factory, gdzie można zaprojektować własny kubek, wybrać smak bulionu i dodatki, a następnie stworzyć swoją unikalną wersję Cup Noodles.

Przeczytaj również: Najzdrowsza kuchnia japońska i jej regionalne potrawy.

Widok na most i statek przepływający przez Jokohamę w Japonii
Widok na most i statek przepływający przez Jokohamę w Japonii | Pola Chmielewska

Gdzie robić zakupy i jakie pamiątki przywieźć z Japonii?

Ostatni dzień przeznaczyliśmy na zakupy. Prawda jest taka, że cała podróż to jedne wielkie zakupowe szaleństwo, bo na każdym kroku są małe sklepiki, butiki czy targowiska ze wszystkim, o czym można zamarzyć. Oczywiście obowiązkowym punktem jest Don Quijote (często nazywany Donki), czyli miejsce, który nazwałabym kontrolowanym chaosem. Tam wchodzimy z listą zakupów i limitem na karcie, no i najważniejsze — z paszportem, bo przekraczając kwotę ¥5000 można skorzystać z systemu tax-free. Oprócz tego można zdobyć dodatkowe kupony rabatowe w aplikacji Japan Coupon. 

W tym sklepie kupicie dosłownie wszystko — słodycze, elektronikę, gadżety, kosmetyki, walizki (jeśli poniesie Was na shoppingu i nie zmieścicie się w obecnej). Must? Ogrzewające maski na oczy, chłodzące plastry na nogi, KitKaty w różnych smakach na przekąskę (matcha, japońska truskawka, słodki ziemniak, sakura), żelki zrobione ze 100% soku owocowego, kremy z filtrem (Biore, Shiseido, Kao).

Maseczki do twarzy wychodzą tu o wiele korzystniej niż w Polsce:

  • Biodance - 9 zł / 1 szt
  • Keana Rice Mask - 16 zł / 10 szt
  • Derma Laser Super VC 100 - 20 zł / 7 szt
  • LuLuLun Precious - 18 zł / 7 szt.

 Warto też zerknąć na kosmetyki do włosów i takie marki jak Fino, Tsubaki, &honey, a także podkłady kompaktowe (TIRTIR, Laneige).

China Town, Jokohama
China Town, Jokohama | Pola Chmielewska
Street food w Japonii
Street food w Japonii | Pola Chmielewska

Jeśli szukacie basicowych, dobrej jakości ubrań — Uniqlo. Podobnie jak Donki, Uniqlo można spotkać praktycznie na każdym rogu, ale największym w Tokio (i na świecie) jest sklep w lokalizacji Ginza — zajmuje 12 pięter, a oprócz standardowych kolekcji znajdziecie tam limitowane produkty dostępne tylko w tym salonie. Często mniej zatłoczonymi są Uniqlo Asakusa i Ikebukuro, chociaż mi najlepiej robiło się zakupy w DiverCity Tokyo Plaza — Uniqlo Odaiba. Chociaż i tak we wszystkich większych sklepach tej marki ceny są takie same. 

Fani mody chętnie odwiedzą butiki vintage z luksusowymi torebkami marek takich jak Louis Vuitton, Chanel, Gucci czy Prada w świetnym stanie i często w atrakcyjniejszych cenach niż w Europie. Najwięcej butików znajduje się w tokijskich dzielnicach Ginza, Shibuya i Harajuku.

Japonia ma jedne z najbardziej rygorystycznych przepisów na świecie dotyczących ochrony własności intelektualnej i walki z podrabianymi towarami, a wszystkie sklepy tego typu muszą posiadać specjalną licencję, więc macie pewność, że kupujecie oryginał. 

Sklep z ceramiką
Sklep z ceramiką | Pola Chmielewska
Ulica Kappabashi w Tokio, Japonia
Ulica Kappabashi w Tokio, Japonia | Pola Chmielewska
Pałeczki w sklepie z pamiątkami w Japonii
Pałeczki w sklepie z pamiątkami w Japonii | Pola Chmielewska

Miłośnicy rękodzieła (tacy jak ja), idźcie na ulicę Kappabashi. To kilkusetmetrowa dzielnica pomiędzy dzielnicami Ueno i Asakusa specjalizująca się w wyposażeniu kuchni, gdzie ja sama upolowałam piękne miski do ramenu i pałeczki wraz z podstawkami. Wszystko made in Japan. Noże kuchenne, patelnie, garnki… Takie praktyczne pamiątki lubię najbardziej, a miski idealnie wpasowały się w moją kolekcję z Bolesławca — zostało jeszcze nauczyć się robić ramen. 

Dla tych z ograniczonym bagażem mam dobrą wiadomość — jedne z najbardziej charakterystycznych pamiątek z Japonii schowacie do kieszeni. Gashapony to małe zabawki i gadżety ukryte w plastikowych kapsułkach. Automaty z nimi znajdziecie niemal wszędzie: na dworcach, w centrach handlowych i sklepach z elektroniką. W kapsułkach kryją się figurki postaci z anime, miniaturowe przedmioty codziennego użytku, breloczki czy kolekcjonerskie serie, a koszt jednej kuleczki wynosi zwykle od ¥200 do ¥500.

Deszczowe ulice Tokio
Deszczowe ulice Tokio | Pola Chmielewska

Warto kupić też omamori – japońskie amulety przynoszące szczęście i ochronę. Każdy ma inne przeznaczenie – może wspierać zdrowie, miłość, bezpieczną podróż czy powodzenie zawodowe.

Street food w Japonii
Street food w Japonii | Pola Chmielewska

Podsumowanie

Zarezerwujcie loty do Japonii — to kraj kontrastów. Widać to na każdym kroku. Nowoczesna, użyteczna, głośna… tradycyjna, harmonijna, spokojna. Zależy, gdzie się wybierzecie i w jakiej uliczce się zgubicie. To mój pierwszy przystanek na mapie Azji, który poprzeczkę zawiesił bardzo wysoko. 

Wylatując z Narity przez szybę w samolocie wypatruję Fuji. W lipcu szansa na jej zobaczenie jest niewielka — góra często chowa się za chmurami. Choć i ja tę podróż kończę bez zobaczenia Fuji, to nic straconego! Najwidoczniej Japonia chce, żebym miała pretekst, aby pojechać tam jeszcze raz.

Planujesz podróż? Zacznij tutaj

Pola Chmielewska

Podróże i pisanie od lat idą u mnie w parze. Studiowałam dziennikarstwo, a pracę licencjacką tworzyłam między Polską, Portugalią, Włochami i Grecją. Dziś uczę języka polskiego online i mogę to robić z każdego zakątka świata!

Przeczytaj podobne artykuły

Największe atrakcje Tokio — co warto zobaczyć w stolicy Japonii?

Największe atrakcje Tokio — co warto zobaczyć w stolicy Japonii?
Fudżi w Tokio

Miasta Japonii. Najpiękniejsze miasta, które warto zobaczyć

Miasta Japonii. Najpiękniejsze miasta, które warto zobaczyć
Widok na miasto w lotu ptaka, Tokio

Co zjeść w Japonii? Najpopularniejsze japońskie dania

Co zjeść w Japonii? Najpopularniejsze japońskie dania
Stół pełen japońskich potraw.